Ostatnia droga Ś.P. Ryszarda Podgórnego
W dniu dzisiejszym na cmentarzu w Słopnicach pożegnaliśmy kol. Ryszarda Podgórnego. Przybyło liczne grono instruktorów i przyjaciół Zmarłego. W imieniu Stowarzyszenia Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN mowę pożegnalną wygłosił Prezes Jacek Żaba:
W dniach po śmierci Ryszarda w reakcjach prawie wszystkich osób, z którymi dane było mi rozmawiać, przewijało się jak mantra jedno określenie: dobry człowiek. I nie były to słowa wymuszone przez okoliczność śmierci, lecz autentyczne, wymawiane z wielkim przekonaniem, wynikające z kontaktów ze Zmarłym – DOBRY CZŁOWIEK. Dobry dla każdej osoby w potrzebie, dobry dla świata i dla swoich najbliższych, dobry dla zwierząt, a zwłaszcza dla swoich pszczół.
Nic dziwnego, że przybywający późną wieczorową porą spóźnieni uczestnicy Centralnych Kursów Instruktorskich w Tresnej/Szczyrku, nie kierowali swoich pierwszych kroków do prezesa lub do swojego instruktora, lecz właśnie do Ryśka, pełniącego tam rolę sekretarza kursu lub unifikacji. Szli do Niego, bo On nie tylko że nie czynił wyrzutów, że ktoś się spóźnił, ale szedł do kuchni uprosić panią kucharkę, by odgrzała spóźnialskiemu kolację.
Dlaczego o tym mówię? Bo życie składa się nie tylko z wielkich osiągnięć, awansów, odznaczeń, ale też (a może głównie) z naszych niepozornych czynów, po których jesteśmy osądzani przez innych. Chciałoby się rzec – Oby o każdym z nas mówiono po naszej śmierci: To był dobry człowiek. Ryszard zasłużył sobie całkowicie na taką opinię. Do tego dochodziły inne wspaniałe cechy: uczciwość, otwartość na ludzi, poczucie humoru, radzenie sobie w trudnych sytuacjach. Na szlaku górskim ustępował miejsca osobom idącym z naprzeciwka. Podobnie i w życiu – nie rozpychał się, wolał powoli, aczkolwiek zdecydowanie dochodzić do celu.
Wraz z gronem wielkich postaci polskiego środowiska instruktorskiego budował podwaliny pod nasze Stowarzyszenie. Działał z Bossem Kazimierzem Masłowskim, z prezesem Zbyszkiem Kucią, prezesem Wojtkiem Gajewiczem, prezesem IVSI Jurkiem Kaliskim – nie sposób tu wymienić wszystkich nazwisk. W krakowskim Okręgu PZN pod nadzorem merytorycznym mistrza Stanisława Tatki szkolił dzieci i młodzież. Wraz ze współpracownikami odniósł wówczas wielki sukces – w wyniku ich pracy na stoki narciarskie wkroczyli przyszli mistrzowie Polski, jego synowie Jurand i Wojtek. Wraz z mamą Zuzanną, tworzyli wspaniałą narciarską rodzinę. Po latach Zuza została prezesem naszego Stowarzyszenia.
Największe sukcesy sportowe są ważne, ale również liczy się wychowanie młodych pokoleń w duchu szczytnych idei, przekazywanie swoich najlepszych cech młodszym od nas, zwłaszcza swoim dzieciom.
Taki był Ryszard dzielący swoje życie pomiędzy Kraków, góry, Słopnice. Przed trzema dniami przejechał linię mety swojego życia. Żegnany przez nas staje zgodnie z naszą wiarą przed obliczem Boga łaskawego, który w swej dobroci spojrzy na życie Ś. P. Ryszarda i – mamy nadzieję – ujrzy całe to dobro, które Zmarły po sobie zostawił, ujrzy miłość najbliższych i szacunek ludzki. Doceni dokonania duże i te małe, niepozorne. Kto mało chce, ten ma wszystko.
Ryszardzie, spoczywaj w pokoju wiecznym.
Jacek Żaba
Prezes SITN PZN